Moje błędy podczas zarządzania projektami – nadgorliwość

Nobody is perfect. Każdy z nas popełnia błędy, kluczem jest się na nich uczyć. W tym wpisie opiszę swoje błędy, które popełniałem w pierwszym roku nauki zarządzania projektami. Dla mnie to ciekawa forma retrospekcji, a dla młodych adeptów zarządzania projektami okazja by nauczyć się na cudzych błędach. Zapraszam do lektury!

Tym wpisem rozpoczynam serię artykułów, w których będę opisywał błędy (najczęściej swoje) jakie popełniłem podczas nauki zarządzania projektami i wykonywania analiz oraz będę opisywał jakie z tych błędów płyną wnioski. Seria wpisów będzie oznaczona tagiem #spowiedź.

Cytując Ralph Nader’a – „Your best teacher is your last mistake”.

Nadgorliwość…

Mówią, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu – zgadzam się z tym. W moim przypadku nadgorliwość objawiała się tym, że chciałem uczestniczyć w każdym procesie, który odbywał się w projekcie.

Chciałem wiedzieć o każdym detalu, który się wydarzył – z perspektywy czasu, te detale nie miały znaczenia, a ja na próżno zaprzątałem sobie myśli nieistotnymi rzeczami, przez co zdarzało się, że nie miałem wystarczająco dużo czasu by skupić się na kluczowych rzeczach.

Skutkiem było to, że nadgodziny stały się normą. Pamiętam, że celowo zaczynałem wcześniej pracę – żeby móc w spokoju popracować – uzupełnić taski/Excele, na które nie ma czasu w ciągu dnia bo gasi się pożary/rozwiązuje problemy. Granica między pracą, a „po pracy” się rozmyła… łapałem się na tym, że jadąc rowerem lub będąc na basenie myślę jak rozwiązać problem w projekcie – kiedy powinienem być skupiony na czymś zupełnie innym. Według mnie bycie „po pracy w pracy” to choroba zawodowa i po pewnym czasie zaczyna być męcząca. Wiele osób tłumaczy sobie pracoholizm pasją 😉

Kontynuując temat nadgorliwości – bardzo niechętnie delegowałem zadania. Chciałem wszystko robić sam (bo przecież ja zrobię to najlepiej) – natomiast nic bardziej mylnego. Wtedy po prostu nie wiedziałem kiedy powinno się delegować zadania i komu – dziś wiem i mam nawet na ten temat przygotowany szkic 🙂

Byłem „chomikiem informacji” – śledziłem zupełnie nieistotne metryki, które do niczego się nie przydawały. Nadawałem wiele atrybutów zadaniom by śledzić wcześniej wspomniane dane. Przez to spędzałem wiele czasu na aktualizację/przepisywanie tych atrybutów gdy coś się w projekcie zmieniało. Podobnie jak wcześniej – przez swoje podejście sam tworzyłem sobie pracę. Recepta była prosta – wystarczyło odpuścić 🙂

dj-mistakes-homer-doh

Podsumowanie

Moje błędy wynikały z tego, że „za bardzo” chciałem dobrze. Zostałem ofiarą własnych działań. Mam nadzieję, że uda mi się swoją historią uchronić przed popełnianiem błędów, które ja popełniłem.


Dziękuję, że przeczytałeś ❤️

Pssst... przygotowałem dla Ciebie kilka prezentów - wybierz co Ci się przyda! 👍

2 komentarze do “Moje błędy podczas zarządzania projektami – nadgorliwość

  • 4 maja 2017 o 09:49
    Permalink

    Lapsusy językowe:
    – „zaprzątałem sobie myśli mniej nieistotnymi rzeczami” -> „mniej istotnymi rzeczami” albo „nieistotnymi rzeczami”
    – „nie miałem wystarczająco czasu” -> „wystarczająco dużo czasu”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.